Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

12 kilometrów myśli

Ile można myśleć? Pewnie dużo... 12 km to jakieś 2 godziny dreptania. Nie było tego w planach, ale kiedy konto świeci pustkami to i spacery zaczynają mieć sens. We wtorek kolejne 8 km... To miało pomagać. Wypełniać czas i dawać zmęczenie. Prawie wychodzi. "cukierki" nie chcą działać a ja mam dość. Dwa tygodnie- 24godz/dobę z ludźmi było wyczynem. Teraz znów uciekam. Znów sama, znów łzy i strach przed samą sobą. I jeszcze to wszystko w środku co się kisi po rekolekcjach -ubranie tego w słowa było by cudem na który mnie nie stać. Jeśli Ty tam jesteś, gdzieś w zaświatach to proszę Cię o znak/o człowieka/o sytuację z pewnością, że to od Ciebie i, że  jeszcze chociaż odrobinę Ci zależy pomimo tego, że mi chyba przestaje. Jeśli jes...

Dwa tygodnie

17 dni rekolekcji minęło w ekspresowym tempie. Były tam ze dwa takie poważne kryzysy emocji, ale poza tym dałam radę. Nikt nie ucierpiał i nikt nie stracił życia. Czułam, że jestem bezpieczna, na grupę wkurzyłam się tylko raz tak porządnie, było mnóstwo zajęcia, uśmiechnięci ludzie którym byłam potrzebna, odpowiedzialność za kogoś i może kilka tabletek więcej niż powinnam. Codzienna Msza św. na którą zawsze miałam jakąś intencje, co pomagało ją przeżyć dobrze. A z Góry dostawałam tyle, że w pewnym momencie prosiłam, żeby przestał bo nie ogarniałam. Strachu było dużo i kilka sytuacji, które mnie paraliżowały, ale dzieciaki przeskakiwały swoje strachy co dawało mi motywację i nadzieję, że mimo wszystko się uda....